Bośniacki król nokautu Ahmed Dananović będzie najtrudniejszym rywalem w karierze Krystiana Buriańskiego (4-0). Bardzo ciekawie zapowiadająca się walka dziś (18 października) na gali „KIK OSTRZESZÓW BOXING NIGHT” w Ostrzeszowie (woj. wielkopolskie). Pięściarz z Bałkanów wygrał 12 z 15 walk, w tym 11 przed czasem. Czy ten pojedynek w wadze półciężkiej (8 rund) skradnie show?
Redakcja: Ahmed Dananović wygrał trzy ostatnie walki, wcześniej przegrał m.in. pojedynek o pasy WBC International Silver i WBC Mediterranean.
Krystian Buriański: Myślę, że to najlepszy rywal z jakim do tej pory przyszło mi się mierzyć. Trzeba będzie być przygotowanym na mocne ciosy i być w pełni skoncentrowanym. Boksować, a nie wdawać się w bójkę.
Jeśli każda kolejna walka ma być progresem, czego „życzyłbyś” sobie po swoim występie, ale i umiejętnościach Węgra?
Życzyłbym sobie przede wszystkim zdrowia. Ambicje mam duże, ale ze zdrowiem u mnie jest bardzo różnie. Chciałbym żebyśmy dali dobrą walkę, widowiskową dla kibiców.
Co się dzieje ze zdrowiem?
Mój układ immunologiczny jest bardzo słaby i często przez to łapię infekcje. Problem występujący od dziecka. Na szczęście omijają mnie kontuzje.
Co nowego wprowadzasz w swoje przygotowania? Czy dochodzi ktoś nowy do sparingów?
Stale dodajemy coś z trenerem do naszej pracy. Treningi są naprawdę różnorodne. Pracuję zarówno boksersko, jak i motorycznie z drugim trenerem, więc podchodzę bardzo profesjonalnie do swoich przygotowań. W tych przygotowaniach głównie sparowałem z Robertem Parzęczewskim i Klemensem Szczepaniakiem. To takie „tradycyjne” sparingi z zawodnikami-kolegami, którzy także zaboksują w Ostrzeszowie. Parę rund zrobiłem także z Maksymilianem Kulą oraz Tobiaszem Zarzecznym. Staramy się na ile to możliwe sparować z różnymi pięściarzami.
Twoja kariera przebiega bardzo podobnie do Klemensa Szczepaniaka 5-0. Jest taka mała rywalizacja miedzy Wami, choc nie bezpośrednia. A może dopiero się pojawi?
Jesteśmy z Klemensem dobrymi kolegami, wspieramy się i razem chcemy osiągać sukcesy. Nie ma między nami rywalizacji. Rozmawialiśmy ze sobą na temat potencjalnej walki i obaj jesteśmy tego samego zdania: nie wszystko można sprzedać, dlatego kibicujemy sobie nawzajem i trzymam kciuki za nasze kolejne wygrane.
Jak układa się Tobie prowadzenie biznesu sportowego w Kielcach z własną kariera bokserską? Co jest w tym najtrudniejszego?
Nie jest łatwo pogodzić biznes ze sportem wyczynowym, ale na szczęście pomagają mi w prowadzeniu firmy mój brat i partnerka. W czasie przygotowań jest to dla mnie ogromne wsparcie. Na co dzień dużo obowiązków i duża odpowiedzialność, ale jedno napędza drugie.
Twoje skojarzenia z Ostrzeszowem, miejscem zbliżającej się gali Tymex Boxing Promotion?
Jeszcze tutaj nie boksowałem, nigdy też nie byłem. Mam nadzieję, że po zwycięstwie zostaną tylko dobre wspomnienia.
