Po bardzo dobrym występie Kamil „Kun” Kuździeń (15-0, 3 KO) wywalczył pas Międzynarodowego Mistrza Polski wagi super średniej. Podczas „OLEŚNICA BOXING NIGHT” pokonał jednogłośnie na punkty – 100-90, 99-91 i 100-90 – Chorwata Ante Bilicia (33-6, 19 KO). Zwycięstwo pięściarza grupy Tymex Boxing Promotion oglądał legendarny Andrzej Gołota. W walkach rankingowych efektownie wygrywali Klemens Szczepaniak, Mateusz Pędrak i Lukas Dekys.
Poprzedni rok Kamil Kuździeń zakończył zdobyciem dwóch pasów: organizacji WBA Baltic i Mistrza Polski. Z kolei 2026 rozpoczął od kolejnego sukcesu i jednocześnie kolejnego pojedynku wieczoru – 10-rundowego. Jego rywalem był doświadczony Ante Bilić, kiedyś Młodzieżowy Mistrz Świata WBC i Mistrz Europy federacji WBO. Polak od początku zadawał sporo ciosów na dół, skutecznie osłabiając przeciwnika. Powiększał przewagę z rundy na rundę i triumfował zdecydowanie! To jego piętnaste zwycięstwo z rzędu w zawodowej karierze.
– Wiedziałem, że ciężko będzie go znokautować, ale raz było blisko. Muszę przyznać, że strasznie mnie ręce bolą, tyle ciosów zadałem… Raz jego nogi się ugięły po moich uderzeniach. Parę razy boleśnie trafiłem rywala na wątrobę i od drugiej-trzeciej rundy bardzo ciężko oddychał – mówił Kamil Kuździeń na antenie TVP Sport.
Oleśnica to miasto rozkochane w boksie, a to za sprawą Wojciecha Bartnika, brązowego medalisty olimpijskiego z Barcelony. Na co dzień pracuje w rodzinnym mieście jako trener, a uczestniczył też w organizacji sobotniej gali, finansowanej ze środków Oleśnickiego Budżetu Obywatelskiego. W sobotni wieczór obecni byli m.in. Andrzej Gołota, Jerzy Rybicki, Janusz Zarenkiewicz, Maciej Zegan, Andrzej Rżany i inni. A na trybunach mnóstwo kibiców, którzy zobaczyli dobry boks, m.in. efektowne rozstrzygnięcia przed czasem.
Klemens Szczepaniak (7-1) szybko odbudował się po porażce na swojej gali w Poroninie. W sobotni wieczór, w walce w kategorii półciężkiej, pokonał przez KO w drugiej rundzie Niemca Mihalisa Davisa (8-7).
Zaraz na początku drugiej rundy bokser Tymexu bezpośrednim prawym sierpowym „naruszył” Davisa, który był liczony. W odpowiedzi Niemiec ruszył do ataku, ale polski zawodnik ponownie trafił i przed upływem minuty oglądaliśmy drugi, a wkrótce i trzeci nokdaun.
Boksujący w wadze półśredniej Czech Lukas Dekys (18-0) jest postrachem polskich bokserów, ale tym razem mocno „nastraszył” Kolumbijczyk Jorge Moyę (15-9-1). Przewaga w pierwszej rundzie była bardzo duża i… rywal z Ameryki Południowej nie wyszedł do następnego starcia.
Na 4 rundy był zakontraktowany, a potrwał tylko dwie minuty pojedynek nr 2 w profesjonalnej karierze Mateusza Pędraka (2-0). W kat. średniej błyskawicznie rozprawił się z pochodzącym z Mongolii Bazargurem Jugderem (16-53-4), dla którego to dopiero druga porażka przed czasem. Nikt nie wygrał z nim tak szybko jak były Mistrz Polski Młodzieżowców, który dziś reprezentuje Tymex Boxing Promotion.
– Przebieg walki odzwierciedla to jak przebiegały moje przygotowania. Chciałem zaskoczyć rywala mocnym ciosem na początku i jak zobaczyłem, że jest naruszony to poszedłem dalej – powiedział Mateusz Pędrak.
Wcześniej w wadze średniej Volodymyr Yushyn (4-4) wygrał jednogłośnie z Damianem Stanisławskim (4-8) 59-55, 58-56, 60-54.
