by  in Aktualności, Wywiady

Balskiego trzeba stopować

– Czasami polscy bokserzy to przerost formy nad treścią. Zawodnik jeszcze praktycznie nic nie osiągnął, nie potrafi sprzedać nawet pięćdziesięciu biletów, a kreuje się na wielką gwiazdę. Z Adamem jest inaczej. Mimo iż wyrasta na wielką gwiazdę, pozostaje skromny i ostro zasuwa na treningach – mówi Mariusz Grabowski, który nie może się nachwalić Adama Balskiego (9-0, 7 KO).

Pięściarz z Kalisza wyrasta na nową gwiazdę polskiej sceny. Pomimo nikłego dorobku stoczył już dwie walki wieczoru. I w obu zaprezentował się znakomicie. Najpierw pod koniec września ubiegłego roku w swoim mieście zastopował byłego mistrza WBA w wersji tymczasowej Walerego Brudowa, a sobotni wieczór efektownie i brutalnie znokautował twardego Tarasa Oleksijenkę.

– Jeszcze niedawno nikt nie pamiętał o tym chłopaku, teraz zaś toczy walki wieczoru, a redaktor Kostyra namaszcza go na przyszłego mistrza świata. Właśnie takich pięściarzy szukam. Czasem wolę podpisać kontrakt z mniej znanym pięściarzem, ale ambitnym, który nie boi się, nie kalkuluje i nie gwiazdorzy, niż z jakimś mistrzem Polski, który tylko wymaga, a tak naprawdę nie generuje żadnego zainteresowania. Adam ma to coś. Z nim wszystkie rozmowy są łatwe. Gdybym nawet rok temu zaproponował mu walkę na wyjeździe z kimś bardzo groźnym, to on nawet przez moment by się nie wahał. Adam nie kalkuluje, chce się bić z każdym i to wręcz my musimy go stopować. A wśród polskich bokserów to rzadkość. Taki Nikodem Jeżewski odrzucał kilka zagranicznych ofert, o walce z Balskim mówił, że nic mu nie da, bo Balski jest mało znany. Minął rok i Adam jest na ustach bokserskiego środowiska w Polsce, zaś o Jeżewskim już praktycznie wszyscy zapomnieli. Kiedy wiązałem się umową z Adamem wiedziałem, że mam do czynienia z dobrym chłopakiem, choć nie ukrywam, że sam jestem zaskoczony, jak bardzo i jak szybko rozwija się jego talent. Nie mam problemu żeby zainwestować w jakiegoś chłopaka, ale żeby w kogoś łożyć, to musi mieć takie podejście do pracy jak on. Nie musi nawet tak efektownie nokautować jak Balski, tylko mieć takie jaja jak on do boksu, które niektórzy zawodnicy niestety potracili – mówi szef stajni Tymex Boxing Promotion.

Balski ma tylko tydzień przerwy. W dodatku aktywnego wypoczynku. A już od przyszłego tygodnia rozpoczyna obóz do kolejnej walki. Poprzeczka będzie zawieszona jeszcze wyżej, ponieważ 24 czerwca podczas siódmej edycji gali Polsat Boxing Night w Gdańsku zmierzy się z przymierzanym niedawno do Krzysztofa Głowackiego, niewygodnym Vikapitą Meroro (28-6, 14 KO). Namibijczyk przegrywał dotąd wyłącznie z pięściarzami światowego formatu. – Jeśli Adam ma rzeczywiście być przyszła gwiazdą, z takim rywalem powinien sobie poradzić – zakończył Grabowski.

adminBalskiego trzeba stopować